9/17/2014

JAK BARDZO MOJE ŻYCIE JEST NIEPERFEKCYJNE - PODRÓŻ



Jak bardzo nieperfekcyjne życie prowadzę ? Zacznę od moich podróży.. lubię podróżować, wszędzie, lubię tak spontanicznie zdecydować, że jadę tam i tam, spakować się, kupić bilet i jechać. Lubię to ale te spontaniczne podróże chyba nie lubią mnie. Może pochwalę się tym co spotkało mnie tydzień przed, krótko przed i w trakcie mojej ostatniej podróży do Katowic a właściwie do Chrzanowa. Nie było tak perfekcyjnie jak być miało. Otóż podczas mojego ostatniego pobytu w Chrzanowie (koniec lipca) zdecydowałam, że pod koniec wakacji pojawię się tam znowu, koniecznie chciałam być na tym zlocie czarownic co jak o nim komukolwiek mówię to się pukają w czoło. Tydzień przed moim "planowanym" przyjazdem, do Gdańska na koncert Timberlake'a przyjechał mój kuzyn z okolic Chrzanowa, całkiem niespodziewanie mnie odwiedził, ale przenocowałam go jedną noc, potem już spał w hotelu, zapytał czy przyjadę za tydzień do tego Wygiełzowa na ten zlot czarownic i ogólnie, że na weekend mam być a najlepiej już w czwartek. "Całkiem spoko" - pomyślałam ale mogłam być ewentualnie od piątku. Okej. Dzwonię do mamy: "Mamo kup mi bilet do Katowic na czwartek na noc autobusem i na powrót na poniedziałek od razu też". Dobra bilet mam załatwiony. Jest czwartek 28.08.2014, poranek w Gdańsku, bilet autokarowy do Katowic mam na godz 21:30 (wyjazd z Chojnic). Mam nadzieję, że nadążacie. To teraz osobna przygoda z PKP, musiałam się przecież jakoś dostać z Gdańska do Chojnic. Napiszę w dużym skrócie. Pociąg w Gdańsku na peronie 11:02 w Chojnicach coś po 13. Nie zdążyłam kupić biletu w kasie, kupiłam w pociągu a że TLK i niezbyt miły konduktor (czasem odpuszczają) kazał dopłacić 10 zł. W Tczewie miała być przesiadka do Chojnic, jak zawsze z resztą lecz do niej nie doszło! Akurat w Tczewie, akurat w moim wagonie popsuły się drzwi od pociągu, no żeby jedne..ale kurwa jeszcze drugie i w kolejnym trzecie...Wiadomo TLK chwilę tylko stoi, więc ja wraz z moimi przypadkowymi trzema towarzyszkami zostałyśmy uwięzione w tym pieprzonym pociągu bo kurwa pojechał dalej. Następny przystanek - MALBORK. WTF?! Biegiem do kierownika pociągu, przez kilka wagonów, mówimy co i jak. Zatrzymał się 13 km od Tczewa (miejscowość zabita dechami niejakie SZYMANKOWO)  na dosłownie 20 sekund abyśmy raczyły wyjść z pociągu. Od kierownika usłyszałyśmy tylko tyle, że bardzo przepraszają ale nie mamy czasem składać skargi no bo w końcu się zatrzymali. Jest im przykro ale mamy sobie radzić dalej same. Czyli jak zawsze. Dalej było tak, że stamtąd pociąg do Tczewa kolejny był o 13:35 a w Tczewie kolejny do Chojnic o 13:37. No ni jak kurwa w dwie minuty się nie dostaniemy. Miłe towarzyszki (wszystkie panie po 40) wezwały taksówkę z Tczewa, która po nas przyjechała i zawiozła na dworzec w Tczewie, dzięki czemu zdążyłyśmy na kolejny pociąg do Chojnic, na peronie w Chojnicach wg rozkładu z dwudziestominutowym opóźnieniem wylądowałam o 15:30. To była najdłuższa i najdroższa podróż z Gdańska do Chojnic w moim życiu. Teraz staram się jeździć tylko z blablacar..zawsze to jakaś alternatywa. Ale to przecież nie koniec..czekała mnie nocna  podróż do Katowic..Teraz okaże się jakiego mam zajebistego kuzyna. Piszę mu że mam bilety i jadę a on kiedy już byłam w trasie oznajmia, że go nie ma bo gdzieś jedzie i nie będzie go na weekend, mam sobie radzić sama (jego rodzice w sanatorium), do innej  kuzynki piszę ciach, nie dogadałam się z nią, też nie było ich w Chrzanowie. Okej piątek 7 rano jestem w Katowicach, nie znam miasta, jestem tu drugi raz, skazana tylko na siebie, o moich podróżach busem Katowice-Chrzanów, Chrzanów-Katowice już nie będę się rozpisywać. Wyszło o tyle dobrze, że mam internet w telefonie i ładowarkę zawsze przy sobie toteż znalazłam bardzo ładny hotel i bardzo ładny jednoosobowy pokój w atrakcyjnej cenie i mogłam tak zrąbana po tylu godzinach podróży i stresu wreszcie się wyluzować, wykąpać i zasnąć a trwało to przynajmniej 14 godzin. Następnego dnia czyli w sobotę przygarnął mnie już Kadik Babik z Polanem i już do końca mojego pobytu raczej nie spotkałam się z większym stresem. W poniedziałek na wieczór wracałam z Katowic do Chojnic a już we wtorek po południu do Gdańska tyle, że z blablacarem ;-) Historia o tym, że PECH mnie kocha nade wszystko. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz